Historyjki, anegdoty, spostrzeżenia ze środkami komunikacji w tle.
Blog > Komentarze do wpisu

Cola

Droga powrotna. Mimo, iż w deszczu to półtorej godziny czekania na przesiadkę minęło dość szybko.   Pociąg jechał ze Szczecina, ale znalazłem pusty przedział. Otworzyłem ulubiony tygodnik. Przedział konduktorów znajdował się po drugiej stronie składu. Nie chciało mi się do nich iść. ‘Sami przyjdą’ –pomyślałem. Przeczytałem artykuł o energii słonecznej, problemach gospodarczych Hiszpanii, kolumnę nowinek technicznych, a po co ciekawszych felietonach zabierałem się za te zapowiadające się na bełkotliwie nudne z serii ‘wszyscy wiedzą, że politycy są źli, ale nikt inny tak tego nie przeintelektualizuje jak zrobię to ja’. Konduktora wciąż nie było.  W międzyczasie przewinęło się przez przedział kilka osób. Dojeżdżaliśmy do Poznania.

W stolicy Wielkopolski z korytarza dobiegły mnie głosy podniecenia. Hałas, harmider, rwetes. ‘Elka, tylko zajmij nam miejsca!’, ‘Ja nie chce z Michałem, bo mu nogi capią!’, ‘Siadać gdziekolwiek!’, ‘Marek z Jurkiem nie wydurniać się!’, ‘ Ewaa, ale zwała, masz błyszczyk? Ja zapomniałam!!’, ‘Spoko!’, ‘ Przecież ja nie wytrzymam bez palenia 8 godzin’. Słowem, gimnazjalna wycieczka.

- Dzień dobry, u pana jest wolne? – Zapytała dziewczyna.

- Jak widać. – Odparłem.

Do przedziału weszło 7 gimnazjalistek. Usiadły. Te twarzą do mnie obcięły mnie. Tym z boku się nie przyglądałem. ‘Część z nich na pewno nie ma już problemów z kupowaniem wódki w sklepach’- pomyślałem.

Wygląd wyglądem, ale w ciałach kobiet w najlepsze harcowały dusze dziewczynek.

- Tej Gana, co masz do czytania?

- Twista, Dziewczynę i Mówią Wieki.

- Co kurwa mówią!? Co ty czytasz?

- Nie wiem, w domu było.

- Beka.

W międzyczasie po przekątnej:

- Ej Wojtek mi napisał!

- Aaa, no co Ty?!

- Noo, piją u Małego.

- Spoko, dużo wiary?

- Nie wiem, zapytam.

- Zapytaj o Syzyfa

- Ee nie, bo się znowu wścieknie.

- Przestań „trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać”, nie Kaśka?

- No ba!- Zachichotała.

- Dobra, włączymy jakąś muzyczkę. – Dziewczyna przy oknie sięgnęła do torby. Wyjęła głośniczek na baterie, podłączyła do wyjścia słuchawkowego odtwarzacza mp3. W przedziale popłynęły płaskie basy i za wysokie soprany. Kalvi i Remi albo inne cudo… Mnie otworzył się w kieszeni scyzoryk, więc odszedłem w świat swoich rytmów. Gimnazjalistki plotkowały w najlepsze.

Rawicz, Kościan- konduktor się nie pojawił. Uraczył nas dopiero w Lesznie. Bilety gimnazjalistek miał wychowawca.

- Ja poproszę o wypisanie. Do Wrocławia. Cały.

- No chyba pan żartuje. Nie ma pan biletu, mandat będzie.

- Słucham? Możecie przecież wypisywać bilety w pociągu. Nikt nigdy nie robił mi problemów!

- Pan chciał się przewieźć bez biletu. Zapraszam na korytarz!

- Panie, co pan?! Przecież poprosiłem o wypisanie.

- Proszę na zewnątrz, wypiszę mandat.

- Niech pan mu daruje! – Odezwała się jednak z dziewczyn. – Właśnie, niech pan taki nie będzie! – Dołączyły kolejne.

- Widzi pan, nawet dziewczyny uważają, że zachowuje się pan dziwnie.

Łysawy, postawny gbur nie wzruszył się.

-Dowód proszę.

Podałem.

- Panie kurwa, no daj pan spokój! Przecież to jest jakaś paranoja! – Irytacja mieszała się ze stresem. W końcu nikt nie lubi dostawać mandatów. Szczególnie tak banalnych.

- Przepisy są przepisami.

Nie wytrzymałem. Do życia podchodzę z optymizmem, tego samego oczekuję od innych, jednak gdy ktoś robi mi po złości umiem ukłuć.Skoro niczego już nie mogę odwrócić...'

- Co, dobrze się teraz czujesz, co? Taki ważny teraz jesteś. – Zacząłem tak cynicznie, jak tylko potrafiłem.

Gbur wypisywał blankiecik.

- Pierdole ten mandat, wiesz. W tym momencie to ja się cieszę. Cieszę się, że do końca życia będziesz jeździć w tych przedziałach.

Konduktor zmarszczył brwi. Jestem pewien, że dotarło tam gdzie celowalem.

- Skąd pan jedzie?

- Z Poznania- skłamałem i dodałem. – I wiesz, dobrze mi, że do końca życia będziesz śmierdzieć tym wagonem i srać w tych kiblach tu. Tak, teraz to mi lepiej.

- Nie piłem z tobą wódki, więc nie mów mi na 'ty' gówniarzu! – Rzucił mi mandat, blankiet i dowód.

- Nie miałbyś szans! – parsknąłem z udawanym rozbawieniem.

Konduktor trzasnął drzwiami a ja spojrzałem na mandat. Ciekawe ile by było, gdybym powiedział, że ze Stargardu. Lepiej nie myśleć.

- Dużo? – Zapytała jedna

- Trzy stówy… - odpowiedziałem zdołowany.

- Jakiś pojebany- dodała inna.

- No… Masakra.

- Ale my mamy coś na pocieszenie. Dziewczyny pijemy Colę? – Uśmiechnęła się.

Przeszło przez aklamację. Cola okazała się napojem uczniowskim na starym patencie. Pół na pól z wódką i jest legal.  W kilka kilometrów atmosfera z grobowej przeszła w całkiem odlotową. Gimnazjalistki okazały się uczennicami pierwszej klasy liceum. Jechały na wycieczkę do Krakowa. Dla trzeciej po lewej, mógłbym nawet wrócić do licealnego wieku.

-W sumie nie taka ostatnia ta młodzież, jak ją malują. – Pomyślałem wychodząc na dworzec główny z lekkim szumem w głowie.

sobota, 17 lipca 2010, maks.fuski
Ostatnie wpisy